Image Alt
read the new post

Zrobię to jutro…

Kiedyś lubiłam prokrastynować, nie wiem czy słowo lubię jest tu odpowiednie… było mi wygodnie odkładać rzeczy na później. Nadal to czasami robię, ale teraz już potrafię wybrać kiedy i co. Potrafię ustalić priorytety.

Dlaczego prokrastynujemy? Bo tak jest prościej. I dlatego, że taka jest biologia – nasz mózg ogranicza nam zbędny wysiłek. 

Odsuwamy zatem od siebie rzeczy niechciane, nielubiane. Wolimy wybierać te, które sprawiają nam przyjemność, które wykonujemy z łatwością. Trudne tematy omijamy. Blokuje nas wewnętrzny opór przed podjęciem wysiłku. A to właśnie wyjście ze swojej strefy komfortu sprawia, że idziemy do przodu. Osiągamy więcej. Realizujemy cele. Spełniamy marzenia. No i jeszcze żeby tego było mało, na koniec pojawiają się wyrzuty sumienia, że czegoś nie zrobiliśmy. Czasami mogą pojawić się jeszcze niechciane złe konsekwencje. Prokrastynacja to nawyk. To oszukiwanie siebie, że mam czas. Zdążę to zrobić. To może poczekać.

 

Nie łączmy prokrastynacji z lenistwem. To nie to samo. Odkładamy na później z jakiegoś powodu. Warto znaleźć przyczynę dlaczego nie chcemy podjąć się jakiegoś działania.

Co nas przed tym powstrzymuje? Strach. Niewiedza. Brak doświadczenia. Obawa przed porażką. Powody mogą być różne. Jeśli dowiesz się co sprawia, że myśl o wykonaniu danego zadania, powoduje spięcie i chęć wrzucenia go do czarnej dziury – dowiesz się nad czym należy popracować.

 

Nawyk odkładania na później może dotyczyć każdej sfery naszego życia. Nie jest zarezerwowany tylko dla życia zawodowego. Jak często (niestety) odkładamy wizyty u lekarza? Bo nie mamy czasu, bo są ważniejsze rzeczy, a przecież tyle się mówi o profilaktyce. Niby wiadomo, że ruch to zdrowie. Aktywność fizyczna powinna być wypisywana na receptę – szczególnie osobom mającym siedzący tryb pracy. No i tutaj prokrastynacja zbiera żniwa. Bo przecież zacznę od poniedziałku, zacznę po nowym roku (wjeżdża temat postanowień noworocznych). Odkładamy, bo wiemy, że nie będzie łatwo. Trzeba się spocić, trzeba się zmęczyć, trzeba zrobić odpowiednią ilość powtórzeń. Nie mielibyśmy tylu wspaniałych osiągnięć sportowych, gdyby nie codzienne wychodzenie ze strefy komfortu. Tutaj nie ma miejsca na odkładanie na później. Chyba, że marzenie o podium również odłoży się na później.

Czy prokrastynacja to samo zło? Nie zawsze.

Jestem osobą aktywną, dynamiczną i raczej niecierpliwą. U mnie akcja-reakcja to dość częste zjawisko. Co, jak się można domyśleć nie zawsze jest skuteczne. I wtedy odłożenie tematu na później miewa zbawienne skutki. Pozwala mi na nabranie dystansu. Ochłonięcie. Przemyślenie. Skonsultowanie. Nie wszystko da się załatwić tu i teraz. Czasem warto odłożyć, poczekać… (ale nie zapomnieć). W końcu jakąś decyzję należy podjąć.


To co z nią zrobić?

Zaczęłabym od zdiagnozowania co najczęściej odkładam na potem. Weź kartkę i długopis lub jeśli wolisz komputer i zrób listę rzeczy, które w ostatnim miesiącu wylądowały na półce „potem, kiedyś”. Wypisz wszystko co przychodzi Ci do głowy. Następnie posegreguj je wg kategorii, np. praca, dom, rodzina, zdrowie (możesz dodać pasja, przyjaciele i inne). Teraz ustaw je według priorytetów. Od najważniejszych do mniej ważnych. Najważniejsze to takie, które musisz zrobić (jeśli nie, konsekwencje będą negatywne) i muszą być zrobione w pierwszej kolejności. Mniej ważne to te, które nawet jeśli ich nie wykonasz – nic się nie stanie. Pozostanie najwyżej niedosyt.


No dobra, to mamy listę. I co teraz?

Są różne techniki – można zjeść żabę, można zjeść słonia (co na to wegetarianie 😉 ) Na szczęście to tylko przenośnie. W skrócie chodzi o to żeby: wybrać to co jest najtrudniejsze, „najbrzydsze” (tutaj porównanie do żaby) i z tym tematem zmierzyć się jako pierwszym. Jak już będziemy mieć go za sobą – reszta będzie łatwiejsza i zdecydowanie przyjemniejsza. A o co chodzi ze słoniem? Nie da się zjeść słonia w całości (chyba, że jest to czekoladka), ale jeśli podzielimy go na mniejsze kawałki to już zdecydowanie prostsze. Ważne – nie jedz dwóch słoni jednocześnie. Wyznacz im inny czas. Najpierw jeden, potem kolejny. Mało kto lubi jadać sam. Poproś o wsparcie kogoś kto zna się na temacie. Nie wszystko musisz robić w pojednykę. Warto wesprzeć się doświadczeniem kogoś innego. Zjedz słonia dzisiaj. Nie odkładaj jedzenia na jutro – będzie nieświeże.

To nie jedyne techniki. Jest ich więcej. Zachęcam do zgłębienia tematu. W końcu większość z nas prokrastynuje. Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę i zacząć działać.

Powodzenia!
Katarzyna Radziejewska


Przykładowe publikacje na temat prokrastynacji: „Nawyk nieodwlekania. Proste sposoby pokonania prokrastynacji” S. J. Scott, „Prokrastynacja. Odłóż odkładanie na zawsze” Piotr Modzelewski, „Pożegnaj prokrastynację” Leszek Cibor, „Kiedy odwlekasz i narzekasz” Barbara Lech, „Recepta na prokrastynację. 21 sprawdzonych taktyk budowania dobrych nawyków” Damon Zahariades no i oczywiście „Zjedz tę żabę” Brian Tracy.

Zostaw komentarz


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Zamknij

Skontaktuj się z nami w najwygodniejszy dla Ciebie sposób. Napisz albo zadzwoń, pomożemy dobrać skrojoną specjalnie dla Ciebie, najlepszą, najkorzystniejszą ofertę.

OBSERWUJ NAS
INFO